---Wojtek---
Wbiegłam jak najszybciej tylko mogłem do mieszkania Zuzy. Nie
sprawdziłem czy drzwi są otwarte ponieważ Szymańska zawsze zamykała za sobą
drzwi. Zacząłem wali pięściami, ale nic nie skutkowało. Nie słyszałem żadnego
ruchu w mieszkaniu. Wiem, że Zuzia tu jest bo na parkingu stoi jej biała panda.
W końcu spróbowałem otworzyć drzwi najprostszym sposobem. Nacisnąłem na klamkę
a drzwi się uchyliły. Szybko sprawdziłem
salon i kuchnię - nie było jej. Zaczynałem
się denerwować. W sypialnie nie było
żywej duszy. Ostatnim pomieszczeniem była łazienka. Delikatnie otworzyłem
drzwi. Była tam!. Podbiegłem do niej i dopiero wtedy zauważyłem, że cała
podłoga jest w krwi. Rozejrzałem się w celu znalezienia miejsca rany. Spojrzałem
na nadgarstek. Matko… pospiesznie wyjąłem telefon z kieszeni i wybrałem numer
na pogotowie, które miało przyjechać za 5 minut.
- Zuzia…. Przepraszam – pocałowałem
ją w czoło- Dasz radę. Pomyśl o mnie, rodzicach, Idze. Zrób to dla nas…-
wiedziałem, że to przeze mnie jest teraz w takim stanie. Czułem się okropnie. Po
cholerę była mi Kamila. Wszystko spieszyłem.
-Pan Wojciech Włodarczyk? –
usłyszałem głos za mną. Odwróciłem się i wstałem
-Tak to ja-
-Musi pan stąd natychmiast wyjść!- posłusznie opuściłem cały budynek. Usiadłem na krawężniku i schowałem twarz w dłoniach. Ruszyłem się dopiero gdy usłyszałem samochód podjeżdżający pod osiedle. Szybko rozpoznałem Karola za kierownicą. Gdy samochód się zatrzymał wybiegła z niego Iga. Wstałem, bo przyjaciółka Zuzy kierowała swoje kroki w moim kierunku. Stanęła przede mną i dała w twarz tak mocno, że musiałem się schylić.
-Co jej zrobiłeś?!- wysyczała przez zęby, a z jej oczu zaczęły cieknąć łzy.
-Iguś.... Daj spokój... To nie jego wina, prawda Wojtek?- Kłos popatrzył na mnie znaczącą, ale Iga nie chciała już nas słuchać, bo w tym momencie ratownicy wywozili na noszach Szymańską.
-Wojtek?- spytał ponownie Karol.
-Zobaczyła mnie jak całuje się z Kamilą... - wyszeptałem
-Coo?! Jak mogłeś?! Czego Ci w Zuzie brakowało?! Ciekawe ile jeszcze masz na boku?- prychnął - Ciekawe co jeszcze robiłeś z tą masażystką. Nieźle musiała Cię masować - powiedział obrzydzony i odszedł. Brawo Włodarczyk! Straciłeś dwie ważne osoby w jeden dzień! Nowy rekord! pomyślałem i podeszłem do karetki, w której była już moja dziewczyna. Chwila... jest problem.... Ona nie jest już moją dziewczyną... Weszłem na chwilkę do pojazdu za pozwoleniem pielęgniarki. Była już tam Iga i Karol. Usiadłem na przeciwko ich.
-A ty czego tutaj?- zapytała zapłakana Iga. Nawet na nią nie spojrzałem, bo czubki moich butów były niesamowicie interesujące. Dopiero po chwili odwarzyłem się spojrzeć na Zuzię. Była przytomna. W chwili gdy moje oczy spotkały jej poczułem się strasznie głupio.
-Zuz przepraszam... Jesteś moją księżniczką... Kocham Cię.
- But I'm not your princess. You'll meet her someday, but it's not me - wyszeptała, lecz mój angielski leżał i kwiczał. Zrozumiałem tylko "princess", "not" i "meet". Reszty nie rozumiałem...
-Przepraszam... Wybacz mi- popatrzyłem w jej szaro-niebieskie oczy.
-Wyjdź... Ale wiedz, że Cię kocham...- powiedziała i rozpłakała się, a ja chciałem ją chociaż przytulić, lecz Dobrowolska mnie wygoniła - Wynoś się!-
**** dwa dni później
Codziennie starałem się być przy Szymańskiej, lecz po przegranym meczu mieliśmy częstsze i bardziej wymagające treningi. Zuzia czuła się dobrze, ale mnie nie chce widzieć. Szczerze, to nie dziwę jej się. Chciała przeze mnie się zabić. Musiało ją to bardzo zaboleć. Kamila odeszła, bo jak dowiedziała się, że miałem dziewczynę to również mnie znienawidziła. Myślę nad przeprowadzką... Ale początek sezonu mi nie bardzo na to pozwala...
*****Perspektywa Zuzy
Widziałam, że Wojtek starał się mnie odwiedzać, ale albo ja albo Iga wyganiałyśmy go... Kocham Włodarczyka, ale nie umiem popatrzeć mu w oczy. Niedługo wyjdę ze szpitala, ale tym razem nie zamierzam nikomu robić niespodzianki. Nie wiem jak klub zareagował na moje dwa pobyty w szpitalu... Nie zdziwię się jak będą chcieli mnie wypożyczyć. z tego co wiem od dziewczyn z klubu prezes chce mnie pożyczyć do włoskiego klubu. Przynajmniej odetnę się od Polski. Nie żebym jej nie lubiła czy coś. Ją też kocham, ale na razie wszystko mi się z nim kojarzy. Odwróciłam się do okna i spróbowałam zasnąć.
-Hej Zuz...- ktoś wyszeptał za moimi plecami - proszę nie wyganiaj mnie...
-Czego chcesz?-
-Spytać czy to co powiedziałaś w karetce to prawda... - odwróciłam się do niego i spojrzałam mu w oczy.
-Tak... - Włodarczyk najwyraźniej chciał mnie pocałować, ale szybko położyłam mu rękę na ustach i odsunęłam je od siebie- jeszcze nie skończyłam... Nie dam się znowu omotać. Najlepiej będzie jak znajdziesz sobie nową i z nią będziesz szczęśliwy, bo ja musiałam Ci nie starczyć skoro miałeś drugą. Znajdź sobie ideał.
-Ty jesteś moim ideałem...
-Pamiętasz moje słowa z karetki?
-Te po angielsku?
-Tak. Proszę Cię wyjdź i zapomnij
-Dobrze jeśli powiesz mi prosto w oczy, że mam się wynosić
-Wojtek wyjdź i zapomnij - powiedziałam ponownie patrząc prosto w jego oczy. Posłusznie wyszedł, a ja rozpłakałam się w poduszkę.
****Wojtek
Wyszłem na szpitalny korytarz. Usiadłem na krześle pod salą obok pomieszczenia Szymańskiej. Schowałem twarz w dłoniach i myślałem nad moim życiem. Zabolało to co powiedziała. Ale co ja myślałem? Że po zdradzie wróci do mnie i rzuci się w ramiona? Szymańska taka nie jest. Po chwili usłyszałem cichy płacz. Pomyślałem o Zuzi. Powoli wstałem i spojrzałem przez szybę jej pokoju i zobaczyłem jak po jej policzkach spływają łzy. Ona mnie kochała, ale nie mogła na mnie patrzeć. Po części ją rozumiem. Chwilę myślałem nad ponownym wejściem do jej salki, ale wpadłem na lepszy pomysł. Zbiegłem po schodach do kwiaciarni i kupiłem dla niej białe róże. Wziąłem karteczkę i napisałem:
-Musi pan stąd natychmiast wyjść!- posłusznie opuściłem cały budynek. Usiadłem na krawężniku i schowałem twarz w dłoniach. Ruszyłem się dopiero gdy usłyszałem samochód podjeżdżający pod osiedle. Szybko rozpoznałem Karola za kierownicą. Gdy samochód się zatrzymał wybiegła z niego Iga. Wstałem, bo przyjaciółka Zuzy kierowała swoje kroki w moim kierunku. Stanęła przede mną i dała w twarz tak mocno, że musiałem się schylić.
-Co jej zrobiłeś?!- wysyczała przez zęby, a z jej oczu zaczęły cieknąć łzy.
-Iguś.... Daj spokój... To nie jego wina, prawda Wojtek?- Kłos popatrzył na mnie znaczącą, ale Iga nie chciała już nas słuchać, bo w tym momencie ratownicy wywozili na noszach Szymańską.
-Wojtek?- spytał ponownie Karol.
-Zobaczyła mnie jak całuje się z Kamilą... - wyszeptałem
-Coo?! Jak mogłeś?! Czego Ci w Zuzie brakowało?! Ciekawe ile jeszcze masz na boku?- prychnął - Ciekawe co jeszcze robiłeś z tą masażystką. Nieźle musiała Cię masować - powiedział obrzydzony i odszedł. Brawo Włodarczyk! Straciłeś dwie ważne osoby w jeden dzień! Nowy rekord! pomyślałem i podeszłem do karetki, w której była już moja dziewczyna. Chwila... jest problem.... Ona nie jest już moją dziewczyną... Weszłem na chwilkę do pojazdu za pozwoleniem pielęgniarki. Była już tam Iga i Karol. Usiadłem na przeciwko ich.
-A ty czego tutaj?- zapytała zapłakana Iga. Nawet na nią nie spojrzałem, bo czubki moich butów były niesamowicie interesujące. Dopiero po chwili odwarzyłem się spojrzeć na Zuzię. Była przytomna. W chwili gdy moje oczy spotkały jej poczułem się strasznie głupio.
-Zuz przepraszam... Jesteś moją księżniczką... Kocham Cię.
- But I'm not your princess. You'll meet her someday, but it's not me - wyszeptała, lecz mój angielski leżał i kwiczał. Zrozumiałem tylko "princess", "not" i "meet". Reszty nie rozumiałem...
-Przepraszam... Wybacz mi- popatrzyłem w jej szaro-niebieskie oczy.
-Wyjdź... Ale wiedz, że Cię kocham...- powiedziała i rozpłakała się, a ja chciałem ją chociaż przytulić, lecz Dobrowolska mnie wygoniła - Wynoś się!-
**** dwa dni później
Codziennie starałem się być przy Szymańskiej, lecz po przegranym meczu mieliśmy częstsze i bardziej wymagające treningi. Zuzia czuła się dobrze, ale mnie nie chce widzieć. Szczerze, to nie dziwę jej się. Chciała przeze mnie się zabić. Musiało ją to bardzo zaboleć. Kamila odeszła, bo jak dowiedziała się, że miałem dziewczynę to również mnie znienawidziła. Myślę nad przeprowadzką... Ale początek sezonu mi nie bardzo na to pozwala...
*****Perspektywa Zuzy
Widziałam, że Wojtek starał się mnie odwiedzać, ale albo ja albo Iga wyganiałyśmy go... Kocham Włodarczyka, ale nie umiem popatrzeć mu w oczy. Niedługo wyjdę ze szpitala, ale tym razem nie zamierzam nikomu robić niespodzianki. Nie wiem jak klub zareagował na moje dwa pobyty w szpitalu... Nie zdziwię się jak będą chcieli mnie wypożyczyć. z tego co wiem od dziewczyn z klubu prezes chce mnie pożyczyć do włoskiego klubu. Przynajmniej odetnę się od Polski. Nie żebym jej nie lubiła czy coś. Ją też kocham, ale na razie wszystko mi się z nim kojarzy. Odwróciłam się do okna i spróbowałam zasnąć.
-Hej Zuz...- ktoś wyszeptał za moimi plecami - proszę nie wyganiaj mnie...
-Czego chcesz?-
-Spytać czy to co powiedziałaś w karetce to prawda... - odwróciłam się do niego i spojrzałam mu w oczy.
-Tak... - Włodarczyk najwyraźniej chciał mnie pocałować, ale szybko położyłam mu rękę na ustach i odsunęłam je od siebie- jeszcze nie skończyłam... Nie dam się znowu omotać. Najlepiej będzie jak znajdziesz sobie nową i z nią będziesz szczęśliwy, bo ja musiałam Ci nie starczyć skoro miałeś drugą. Znajdź sobie ideał.
-Ty jesteś moim ideałem...
-Pamiętasz moje słowa z karetki?
-Te po angielsku?
-Tak. Proszę Cię wyjdź i zapomnij
-Dobrze jeśli powiesz mi prosto w oczy, że mam się wynosić
-Wojtek wyjdź i zapomnij - powiedziałam ponownie patrząc prosto w jego oczy. Posłusznie wyszedł, a ja rozpłakałam się w poduszkę.
****Wojtek
Wyszłem na szpitalny korytarz. Usiadłem na krześle pod salą obok pomieszczenia Szymańskiej. Schowałem twarz w dłoniach i myślałem nad moim życiem. Zabolało to co powiedziała. Ale co ja myślałem? Że po zdradzie wróci do mnie i rzuci się w ramiona? Szymańska taka nie jest. Po chwili usłyszałem cichy płacz. Pomyślałem o Zuzi. Powoli wstałem i spojrzałem przez szybę jej pokoju i zobaczyłem jak po jej policzkach spływają łzy. Ona mnie kochała, ale nie mogła na mnie patrzeć. Po części ją rozumiem. Chwilę myślałem nad ponownym wejściem do jej salki, ale wpadłem na lepszy pomysł. Zbiegłem po schodach do kwiaciarni i kupiłem dla niej białe róże. Wziąłem karteczkę i napisałem:
"Nie płacz więcej przeze mnie, kochanie. Kocham Cię Zuz. Przepraszam, ale nie zapomnę.
W. W"
Zapłaciłem za kwiaty i poprosiłam kwiaciarkę, aby przekazała to Zuzie. A ja opuściłem budynek.
****Zuzia
Po wizycie Wojtka bitą godzinę płakałam do poduszki. W końcu udało mi się uspokoić i zasnąć. Gdy się obudziłam zobaczyłam na zegar. 17:29. Nieźle sobie pospałam. odwróciłam się w kierunku szafki i zobaczyłam piękny bukiet kwiatów. Od razu znalazłam karteczkę, który szybko przeczytałam. Wojtek widział jak płacze... Super! Wiem, że nie zapomni o mnie, ale musi... Wyjeżdżam i to postanowione.
---------
Przepraszam, że tak późno, ale muszę zakuwać do klasyfikacji... :/.
Przepraszam za ewentualne błędy...
Za dużo tego 'przepraszam", ale będzie jeszcze jedno.
Przepraszam, ale nie wiem kiedy pojawi się 8...
Jakoś po rozpoczęciu roku szkolnego, chociaż postaram się wcześniej
ZwŚ
Ej ni Zuza i Włosi muszą być że sobą ! :\
OdpowiedzUsuńWłodi*
UsuńO kurwa! Ale dojebałaś za przeproszeniem :"D
OdpowiedzUsuńCzekam na więcej...i jak Zuza nie będzie z Włodim to cię znajdę pamiętaj xD :"D
Pozdrawiam :*
Przeprowadziła się w te wakacje na takie zadupie, że nwm czy na Google Mapa znajdziesz. :"D
UsuńA co do Zuzy to nic nie zdradze ;)
Google Maps* :)
Usuńhttp://ojciecktoryzawszepamietal.blogspot.com/2015/09/top-10-blogow.html
OdpowiedzUsuńZostałaś nominowana do TOP 10 Blogów :*
Mam nadzieję że poprawiłam ci tym humor ? Pozdrawiam i weny życzę <3
Super
OdpowiedzUsuń