Pierwszy wrzesień większości osób kojarzy się z końcem wakacji, powrotem do szkoły lub początkiem pracy. Dla mnie ten dzień był szczególny. Właśnie tego dnia mija miesięcznica mojego związku z Wojtkiem. Niestety na trzydzieści jeden dni sierpnia widzieliśmy się przez kilka godzin. Ale takie życie sportowca. Jeszcze jak mieszka się jakieś 300 kilometrów od siebie. Chciałam zmniejszyć jakoś tą naszą odległość, ale niestety podpisałam kontrakt z budowlanymi na następny sezon. Włodarczyk również miał ważny kontrakt z andrychowskim klubem. Zerwanie tego światka papieru wiąże się z poważnymi konsekwencjami finansowymi, na które nie mogę sobie pozwolić. Jest jeszcze jedna opcja mogłabym poprosić o wypożyczenie do klubu z Bielska.
- Zuzia czy ty w ogóle mnie słuchasz?- zapytała nieco zirytowana Iga.
-Yyy. Nie. Przepraszam, możesz powtórzyć? –
-Pytałam czy możemy zrobić sobie babski wieczór, bo Karol wyjechał na mecz za granicę.
-Iguś, dzisiaj nie za bardzo, bo wychodzę gdzieś z Wojtkiem
-Aaaa. No tak. Zapomniałam. Przecież dzisiaj wasza rocznica – powiedziała poruszając znacząco brwiami.
-Nie wyobrażaj sobie za dużo. Do niczego nie zajdzie
-Ja i tak wiem swoje- puściła mi oczko – o której po Ciebie przyjdzie?
-Mówił, że o 17-
-To się powoli szykuj jest już 14:30. W co się ubierasz?- spytała
-Chyba w to- powiedziałam wyciągając z szafy
sukienkę i buty.
- No okej. A co z włosami?
-od tego jesteś ty- zaśmiałyśmy się.
Po półtorej godziny robienia loków i zaplatania moich blond
włosów Dobrowolska stworzyła takie cudo. Po dziękowałam, pożegnałam przyjaciółkę
i poszłam do łazienki żeby ubrać
sukienkę i zrobić makijaż.
Po dziękowałam i poszłam do łazienki żeby ubrać sukienkę i
zrobić makijaż. Gdy ubierałam szpilki po mieszkaniu rozbrzmiał dźwięk dzwonka.
Otworzyłam drzwi i rzuciłam się Wojtkowi na szyje. On tylko się zaśmiał i
pocałował mnie w czoło i wyszeptał: „Wyglądasz cudownie”. Zamknęłam drzwi i poszliśmy w kierunku
parkingu. Wsiedliśmy do jego kawowego audi A4 i wyjechaliśmy spod mojego osiedla. Jechaliśmy jakieś 25 minut. Włodarczyk
zatrzymał samochód przy… ogrodzie botanicznym?
-Ogród botaniczny?- zapytałam i uniosłam jedną brew wyżej
-Tak. To moje ulubione miejsce w Łodzi- odpowiedział.
Powiedziałam ciche „aha” i poszliśmy dalej.
Tak jak podczas ostatniej randki zjedliśmy przepyszną
kolacje. Nie wiem jak on przygotował kolacje w pełnym zielska ogrodzie, ale
pewnie miał znajomości. Zaczynało pogrzmiewać, więc wyszliśmy z pomieszczenia
za ręce. Spletliśmy nasze palce Wojtek szepnął mi jeszcze do ucha ‘Kocham Cię,
zawsze kochałem i będę kochać. Nigdy cię nie zostawię, ale ty też i to obiecaj”
wyszeptałam „Obiecuje” i pocałowaliśmy się namiętnie. Wsiedliśmy do samochodu i
akurat na dworze lunął deszcz.
Na drodze było bardzo ślisko. Jechaliśmy bardzo powoli.
Lecz potem stało się coś, czego do końca nie pamiętam…
Ostry
zakręt, światła samochodu, pisk opon, kręciołek samochodu, krzyk Wojtka, a na
końcu tylko ciemność….
------------------
Z dedykacją dla Agnieszki ;*
No to witam na trójeczce. Przepraszam, ale musiałam troszkę
zepsuć na koniec. Następny jutro albo pojutrze.
Jeśli podoba się Wam to opowiadania to proszę Was bardzo
KOMENTUJCIE. To pomaga w pisaniu.
Z góry dzięki i do zobaczenia w następnym rozdziale.
Pozdro,
ZwŚ

O to dla mnie?! :D ;* w pierwszym momencie nie zwróciłam wogóle uwagi, dopiero później do mnie dotarło ;P wchodzę tu dziś i patrzę nowy rozdział więc czytam... już taka szczęśliwa ze szczęścia zakochanych a Ty mi tu na koniec wyjeżdżasz z wypadkiem :( o Boże mam nadzieję, ze się im nic poważnego nie stanie... Włodi taki romantyczny <3 rozdział cudeńko już z niecierpliwością czekam na kolejny ;* weny życzę i gorąco pozdrawiam <3
OdpowiedzUsuńBuziaki Kochana ;*