---Perspektywa
Zuzki---
Jeszcze tydzień po wybudzeniu
musiałam spędzić w szpitalu. Poprosiłam lekarza i pielęgniarki, aby nie mówiły
Wojtkowi i Idze, kiedy wyjdę. Chciałam zrobić im niespodziankę. Tak się
złożyło, że w dzień mojego wyjścia Włodarczyk będzie grał mecz, więc istnieje
małe prawdopodobieństwo, że będzie chciał mnie odwiedzić, a Iga jedzie z
Karolem do jego rodziców do Warszawy. Dzień przed wypisem moja torba była
spakowana. Siedziałam sobie na łóżku i przeglądałam facebooka, gdy wszedł do mnie
Wojtek.
-Cześć mordko – pocałował mnie w
policzek – Jak się czujesz?
-Nie jest źle. Lepiej mów, co tam u
ciebie- uśmiechnęłam się do niego.
-Ok. Bywało lepiej, ale da się żyć.
Kiedy wychodzisz?- coś mi nie grało. Za szybko zmienił temat.
-Nic nie wiem. Lekarze nic nie
mówią- skłamałam
-Misia, sorki, ale musze spadać
jutro o 14 mecz. Narka Zuz- pocałował mnie delikatnie i wyszedł. Trochę był
dziwny. Może ze względu na mecz? Nie wiem, nie wnikam. Odłożyłam do szafki
telefon i położyłam się spać.
----następny dzień----
Wstałam, bo ktoś musiał mnie
obudzić. Był to lekarz na obchodzie. Wręczył mi wypis, a ja pognałam do
łazienki zerkając na zegar. 9:30 no to pięknie sobie pospałam! Brawo Szymańska!
Miałaś wstać dwie godziny wcześniej i być na treningu Włodarczyka. Ciekawie jak
chcesz się teraz wyrobić… ubrałam się w luźne, ale ciepłe ubrania. W końcu
październik nie jest zbyt ciepłym miesiącem. Włosy związałam w kucyka oraz
zrobiłam leciutki makijaż. Była dokładnie 9:45. Zuza dajesz rade!
Włożyłam do torebki telefon i
portfel, zarzuciłam na ramię torbę i wyszłam z sali. Pożegnałam się z
pielęgniarkami i lekarzami i skierowałam się w kieruku mojego autka, które
niedawno przywiozła mi tu Iga.
Może moja panda nie była jakaś
ogromna, ale do jazdy po mieście była idealna. Wsiadłam za kierownice, zapięłam
pas i ruszyłam w kierunku hali. Dokładnie pięć minut przed czasem byłam na
parkingu. Gdy chciałam wysiąść kątem oka zauważyłam znajomą postać. Spojrzałam
w tamtym kierunku. Ta znana mi osoba stała tyłem i przytulała jakąś brunetkę. Dopiero,
gdy się chłopak się odwrócił poznałam go. To był Wojtek. Pocałował jeszcze tą
dziewczynę namiętnie i powoli kierował się w kierunku hali. Z moich oczu
zaczęły spływać łzy. Oparłam głowę o kierownice. Niestety nieopacznie oparłam czoło
o klakson, który niemiłosiernie głośno zatrąbił. Włodarczyk obrócił się
zaskoczony i zobaczył mnie. Zapewne domyślił się, że wszystko widziałam.
Spojrzałam na niego, a on tylko podrapał się po karku jak miał w zwyczaju, gdy
był zakłopotany. Odjechałam spod tego nieszczęsnego budynku. Zerknęłam na niego
w lusterku. Dalej stał w tym samym miejscu tylko ta jego koleżaneczka znowu
była przy nim. Odepchnął ją lekko, ale nie pobiegł za mną, ani nic takiego. Po
prostu odpuścił. Byłam rozczarowana. Bardzo rozczarowana. Zawiódł mnie.
Myślałam, że jest inny, ale bardzo się pomyliłam. Otarłam łzy i pojechałam na
moje osiedle. Wzięłam torbę i ruszyłam w kierunku mojego mieszkania. Gdy tylko
weszłam od razu padłam na łóżko. Wtuliłam się w poduszkę i zaczęłam łkać. Po
godzinie postanowił wstać z łóżka. Skierowałam się do łazienki. Wyciągnęłam z
dolnej szuflady pewną rzecz. Miałam już przyłożyć ją do nadgarstka, ale
musiałam zrobić coś jeszcze. Sięgnęłam po telefon. Wystukałam taką wiadomość:
‘’Być może to nie ja powinnam przepraszać, ale to
robie. Przepraszam Wojtek. Muszę to zrobić. Tu nie ma już dla mnie miejsca. Kocham
Cię i zawsze będę”
Teraz już mogłam. Przyłożyłam
żyletkę do nadgarstka i na początku delikatnie po nim przejechałam. Potem było
już łatwiej. Był lekki ból. Potem było już ciemno…
----Perspektywa Wojtka----
Wojtek! Jakim ty jesteś idiotą! Jak
mogłeś?! Przecież kochasz Szymańską, a nie tamtą! To dlaczego zrobiłeś takie świństwo Zuzi?! W czym Szymańska była gorsza?! jak mogłeś mieć inną na boku gdy miałeś kochającą dziewczynę, która zrobiłaby dla Ciebie wszystko?! Takie pytania
przez cały trening krążyły mi po głowie. W końcu trener zauważył, że coś ze mną
nie tak i odesłał do domu, bym mógł skupić się na dzisiejszym meczu. Gdy wsiadałem
do auta przyszła wiadomość. Otworzyłem i zaniemówiłem. Zamiast do siebie
pojechałem pod blok Zuzy.
------------------
No to ten.... Sielanka się skończyła :/. Nic nie trwa wiecznie. Czy Wojtek i Zuza znowu będą razem? Szczerze to nie wiem. Najpierw Szymańska musi nadal być...
ZwŚ


Cooooo?! :O jak Szymańska sobie coś poważnego zrobi to moja droga bądź pewna, że Cię znajdę... i jeszcze Włodi ją zdradził >_< załamka totalna :(( ale rozdział świetny ;* z niecierpliwością czekam na kolejny i na wyjaśnienie sobie spraw przez tą wyżej wymienioną dwójkę xd
OdpowiedzUsuńWeny życzę i pozdrawiam gorąco ;))
Buziaki Kochana ;*
Myślałam nad śmiercią Zuzy, ale pewna osoba obiecała mi, że jak to zrobie to zostanę znaleziona i zakopana żywcem xD. Na razie nwm co bd później, bo nie mam napisane. jutro tzn dzisiaj może bd nowy. nic nie obiecuje. Dziękuje za pozdrowienia <3
UsuńDobranoc...
Dopiero teraz, bo mecz... uff.... były nerwy...
kolorowych ;* *-*
ZwŚ
Ej co taki krótki ? :\ Ale i tak super !
OdpowiedzUsuńNapisałam pełne cztery strony.... Dzięki ;*
UsuńCiebie powaliło tak?
OdpowiedzUsuńJeśli Zuza nie wybaczy Wojtkowi to ja sie focham....A Wojtkuch ma ja uratować
Do nastepnego buziaczki
Ps.Zapraszam na moje 2 blogi....jeden o Endrju drugi o Wojtku xD