---perspektywa
Zuzy---
Obudziło mnie uczucie ciężaru na
moich nogach. Na moich udach leżała głowa Włodarczyka. Jego twarz była skierowana
w moim kierunku. Jak spał był taki uroczy. Odgarnęłam kosmyki Wojtkowych
włosów. Niestety moje paznokcie były dość długie i gdy przesuwałam ostatni lok
niechcący podrapałam Włodiego. Wykrzywił swoją twarz i otwrzył powoli oczy.
-Sorcia Wojtuś. Wybacz- powiedziałam
ze skruszoną miną.
-Dobra, spoko, tylko poproszę tu
nagrodę – uśmiechnął się wskazując na policzek. Pokiwałam na zgodę głową, a on
usiadł na skraju szpitalnego łóżka. Gdy moje usta stykały się z jego skórą on
zwinnie odwrócił głowę tak, że pocałowałam go w usta. Odwzajemnił pocałunek i
po chwili wręcz zjadaliśmy się. Położył swoje ręce na moich plecach i przysunał
mnie do jego ciała. Wplotłam palce w jego włosy, które jeszcze niedawno sama
układałam. Jęknęłam gdy Włodarczyk przygryzł moją wargę. W końcu musieliśmy się
od siebie oderwać by naczerpnąć powietrza. Gdy odsunęliśmy swoje usta
usłyszeliśmy klaski i gwizdy. Zaskoczeni spojrzeliśmy w kierunku drzwi. Stali tam
moi rodzice, Iga oraz lekarz i pielęgniarki, które się mną opiekowały. Był nawet Karol, którego dawno nie widziałam. Zawstydzona
położyłam głowę na klatce piersiowej chłopaka i zaczęłam bawić się końcówkami
moich blond włosów. Wojtek pocałował mnie w czubek głowy.
-Zuzia?- spytał wujek Tomek.
-Jeśli chodzi o tego grubasa, w
którego jestem wtulona to tak. Jesteśmy razem- uśmiechnęłam się w kierunku
wszystkich zgromadzonych. Po chwili wszyscy znajomi zaczęli składać nam
gratulacje. Wojtek najwidoczniej był na mnie obrażony z powodu określenia
jakiego użyłam. Gdy zostaliśmy sami Włodarczyk usiadł na końcu łóżka z
telefonem i zawzięcie z kimś czatował. Usiadłam mu na kolanach, ale on nawet
nie zareagował. Chciałam go pocałować, ale na moje nieszczęście akurat do sali wszedł
lekarz. Wstałam z kolan Włodarczyka i podążyłam za lekarzem, który musiał wziąć
mnie na badania kontrolne. Gdy wychodziłam ukradkiem spojrzałam na tego
wielkoluda. Cały czas na pierwszym miejscu był telefon. Rozumiem, że go
obraziłam, ale to były niewinne żarty… bardzo zabolało to co on właśnie robił. Nie
tak miało to wyglądać... Spuściłam głowę i ruszyłam w kierunku następnej sali,
w której mieli pobrać mi krew. Pielęgniarka nie mogła wkuć we mnie tej
cholernej igły. Dopiero za szóstym razem jej się udało. Z mega bolącą ręką
wróciłam do mojej sali. Miałam nadzieję, że on tam jeszcze będzie. Niestety. Rozejrzałam
się po korytarzu. Tam też go nie było. Zrezygnowana wróciłam do łóżka. Po chwili
zasnęłam. Jednak nie dano pospać mi dłużej, bo Iga wparowała do mojego
pomieszczenia.
-Zuza masz tu obrania i w ogóle wszystko
co potrzebne. Kosmetyczkę, piżamę, ręcznik i tak dalej.- powiedziała zdyszana. Zapewne
biegła.
-Dzięki- wyszeptałam
-Ej, co jest?- spytała siadając na
skraju łóżka.
-Wojtek się chyba na mnie obraził,
bo powiedziałam, że jest grubasem… - po moich policzkach popłynęły łzy, które
szybciutko otarłam.
-Ej, nie płacz. Wiesz jaki on jest.
Zawsze obrażał się w SMS-ie gdy ktoś powiedział o nim źle, ale po jakimś czasie
mu przechodziło- przekonywała mnie i przytuliła mnie.
-chyba masz racje. Nie obraź się,
ale pójdę pod prysznic- powiedziałam i wstałam.
-Jasne. Ja i tak już lece. Pa. Trzymaj
się.- pomachała i wyszła nie czekając na odpowiedź. Ruszyłam pod prysznic. Szybko
się uwinęłam, bo już o 20 minutach byłam pożądnie odświeżona i miałam
czyściutkie włosy, które rozczesałam i zaplotłam w kłosa. Ubrałam
taką piżamę i udałam się w kieruku
ciepłego i niewygodnego łóżka. Niestety pewien ktosiek nie pozwolił mi
bezpiecznie udać się do celu. Otóż w połowie drogi ktoś złapał mnie w talii i wziął
na ręce. Po perfumach poznałam, że był to Wojtek. Odniósł mnie do łóżka i
delikatnie ułożył. Od razu odwróciłam głowę w kierunku okna. Włodarczyk
westchnął zrezygnowany. Usiadł za moimi plecami i wyszeptał:
-Zuz przepraszam. Wiem, że źle
zrobiłem, ale od zawsze tak mam. Wiesz
przecież jak reaguje na obelgi.
-No wiem. Ale chciałam się troszkę z tobą podroczyć. Też przepraszam-
powiedziałam odwracając się do niego. Delikatnie musnęłam jego wargi.
-Kocham Cię myszko- powiedział
-Ja też miśku. Sorka ale chce iść spać, a ty wracaj do hotelu, bo jutro
jedziesz do Andrychowa, prawda?- spytałam
-Niestety. Ale w sobotę wracam musimy przecież dokończyć tą randkę w
ogrodzie botanicznym- poruszał znacząco brwiami. Wstałam z łóżka i wspiełam się
na palce by ostatni raz pocałować Włodarczyka. Nie będziemy widzieć się przez
pięć dni. Znowu rozpoczęła się bitwa na języki tak jak rano, a raczej
popołudniu, bo obudziliśmy się o 14 :/.
-Musisz już jechać kotku- wyszeptałam między pocałunkami. Oderwał się ode
mnie, mocno przytulił i wyszedł.
--------------------------------------------------
Hejo, hej :)
Mam nadzieję, że się podoba ;)
Tym razem z dedykcją dla….
…Sportslivee
:D
Ta lekka sprzeczka tak szczerze to
pełen spontan. Zaczęłam dzisiaj pisać tak bez pomyślu i tu proszę bardzo. Nawet
fajnie wyszło.
Mam do Was małą prośbę.
Otóż...
...KOMENTUJCIE!
To jest mega pomocne w tworzeniu
następnych części tegpo bloga, bo ostatnio kiepsko z weną. No i przepraszam za ewentualne błędy, ale była pisana na szybko :/
Całuski ;*
ZwŚ

Zaskakujesz mnie Moja droga! ;* dzień po dniu takie cudowne rozdziały :D jestem po prostu zachwycona <3 wszystko takie słodkie i wgl xD Wojtuś się obraził ale i tak go kocham miłością wielką ;P szkoda, że muszą się rozstać na to 5 dni, ale myślę, że to tylko umocni ich zwiazek :)) bo póki co to wynika, że oboje bardzo się kochają <3 Igła najlepszy pocieszyciel ever :P już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ^^
OdpowiedzUsuńWeny życzę i pozdrawiam gorąco ;))
Buziaki Kochana ;*
jejku jejku jam mi miło *,*
OdpowiedzUsuńKocham to czytać <3 Ciesiu taki obrażalski ^^ (Jak coś jest takie zdrobnienie imienia Wojtek "Ciesiek" xD)
Do następnego.Buziaki <3
jak słodko *.* Włodi taki obrażalski ahahahah <3 Mogłabyś gdzieś informować? <3
OdpowiedzUsuń