poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Rozdział 6



---Perspektywa Zuzki---
Jeszcze tydzień po wybudzeniu musiałam spędzić w szpitalu. Poprosiłam lekarza i pielęgniarki, aby nie mówiły Wojtkowi i Idze, kiedy wyjdę. Chciałam zrobić im niespodziankę. Tak się złożyło, że w dzień mojego wyjścia Włodarczyk będzie grał mecz, więc istnieje małe prawdopodobieństwo, że będzie chciał mnie odwiedzić, a Iga jedzie z Karolem do jego rodziców do Warszawy. Dzień przed wypisem moja torba była spakowana. Siedziałam sobie na łóżku i przeglądałam facebooka, gdy wszedł do mnie Wojtek.
-Cześć mordko – pocałował mnie w policzek – Jak się czujesz?
-Nie jest źle. Lepiej mów, co tam u ciebie- uśmiechnęłam się do niego.
-Ok. Bywało lepiej, ale da się żyć. Kiedy wychodzisz?- coś mi nie grało. Za szybko zmienił temat.
-Nic nie wiem. Lekarze nic nie mówią- skłamałam
-Misia, sorki, ale musze spadać jutro o 14 mecz. Narka Zuz- pocałował mnie delikatnie i wyszedł. Trochę był dziwny. Może ze względu na mecz? Nie wiem, nie wnikam. Odłożyłam do szafki telefon i położyłam się spać.

----następny dzień----
Wstałam, bo ktoś musiał mnie obudzić. Był to lekarz na obchodzie. Wręczył mi wypis, a ja pognałam do łazienki zerkając na zegar. 9:30 no to pięknie sobie pospałam! Brawo Szymańska! Miałaś wstać dwie godziny wcześniej i być na treningu Włodarczyka. Ciekawie jak chcesz się teraz wyrobić… ubrałam się w luźne, ale ciepłe ubrania. W końcu październik nie jest zbyt ciepłym miesiącem. Włosy związałam w kucyka oraz zrobiłam leciutki makijaż. Była dokładnie 9:45. Zuza dajesz rade!
Włożyłam do torebki telefon i portfel, zarzuciłam na ramię torbę i wyszłam z sali. Pożegnałam się z pielęgniarkami i lekarzami i skierowałam się w kieruku mojego autka, które niedawno przywiozła mi tu Iga. 

Może moja panda nie była jakaś ogromna, ale do jazdy po mieście była idealna. Wsiadłam za kierownice, zapięłam pas i ruszyłam w kierunku hali. Dokładnie pięć minut przed czasem byłam na parkingu. Gdy chciałam wysiąść kątem oka zauważyłam znajomą postać. Spojrzałam w tamtym kierunku. Ta znana mi osoba stała tyłem i przytulała jakąś brunetkę. Dopiero, gdy się chłopak się odwrócił poznałam go. To był Wojtek. Pocałował jeszcze tą dziewczynę namiętnie i powoli kierował się w kierunku hali. Z moich oczu zaczęły spływać łzy. Oparłam głowę o kierownice. Niestety nieopacznie oparłam czoło o klakson, który niemiłosiernie głośno zatrąbił. Włodarczyk obrócił się zaskoczony i zobaczył mnie. Zapewne domyślił się, że wszystko widziałam. Spojrzałam na niego, a on tylko podrapał się po karku jak miał w zwyczaju, gdy był zakłopotany. Odjechałam spod tego nieszczęsnego budynku. Zerknęłam na niego w lusterku. Dalej stał w tym samym miejscu tylko ta jego koleżaneczka znowu była przy nim. Odepchnął ją lekko, ale nie pobiegł za mną, ani nic takiego. Po prostu odpuścił. Byłam rozczarowana. Bardzo rozczarowana. Zawiódł mnie. Myślałam, że jest inny, ale bardzo się pomyliłam. Otarłam łzy i pojechałam na moje osiedle. Wzięłam torbę i ruszyłam w kierunku mojego mieszkania. Gdy tylko weszłam od razu padłam na łóżko. Wtuliłam się w poduszkę i zaczęłam łkać. Po godzinie postanowił wstać z łóżka. Skierowałam się do łazienki. Wyciągnęłam z dolnej szuflady pewną rzecz. Miałam już przyłożyć ją do nadgarstka, ale musiałam zrobić coś jeszcze. Sięgnęłam po telefon. Wystukałam taką wiadomość:

‘’Być może to nie ja powinnam przepraszać, ale to robie. Przepraszam Wojtek. Muszę to zrobić. Tu nie ma już dla mnie miejsca. Kocham Cię i zawsze będę”

Teraz już mogłam. Przyłożyłam żyletkę do nadgarstka i na początku delikatnie po nim przejechałam. Potem było już łatwiej. Był lekki ból. Potem było już ciemno…

----Perspektywa Wojtka----
Wojtek! Jakim ty jesteś idiotą! Jak mogłeś?! Przecież kochasz Szymańską, a nie tamtą! To dlaczego zrobiłeś takie świństwo Zuzi?! W czym Szymańska była gorsza?! jak mogłeś mieć inną na boku gdy miałeś kochającą dziewczynę, która zrobiłaby dla Ciebie wszystko?! Takie pytania przez cały trening krążyły mi po głowie. W końcu trener zauważył, że coś ze mną nie tak i odesłał do domu, bym mógł skupić się na dzisiejszym meczu. Gdy wsiadałem do auta przyszła wiadomość. Otworzyłem i zaniemówiłem. Zamiast do siebie pojechałem pod blok Zuzy.

------------------
No to ten.... Sielanka się skończyła :/. Nic nie trwa wiecznie. Czy Wojtek i Zuza znowu będą razem? Szczerze to nie wiem. Najpierw Szymańska musi nadal być...
ZwŚ

5 komentarzy:

  1. Cooooo?! :O jak Szymańska sobie coś poważnego zrobi to moja droga bądź pewna, że Cię znajdę... i jeszcze Włodi ją zdradził >_< załamka totalna :(( ale rozdział świetny ;* z niecierpliwością czekam na kolejny i na wyjaśnienie sobie spraw przez tą wyżej wymienioną dwójkę xd
    Weny życzę i pozdrawiam gorąco ;))
    Buziaki Kochana ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam nad śmiercią Zuzy, ale pewna osoba obiecała mi, że jak to zrobie to zostanę znaleziona i zakopana żywcem xD. Na razie nwm co bd później, bo nie mam napisane. jutro tzn dzisiaj może bd nowy. nic nie obiecuje. Dziękuje za pozdrowienia <3
      Dobranoc...
      Dopiero teraz, bo mecz... uff.... były nerwy...
      kolorowych ;* *-*
      ZwŚ

      Usuń
  2. Ej co taki krótki ? :\ Ale i tak super !

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciebie powaliło tak?
    Jeśli Zuza nie wybaczy Wojtkowi to ja sie focham....A Wojtkuch ma ja uratować
    Do nastepnego buziaczki
    Ps.Zapraszam na moje 2 blogi....jeden o Endrju drugi o Wojtku xD

    OdpowiedzUsuń